11 listopada Holendrzy wyciągają polskie flagi, śpiewają nasz hymn i jedzą flaczki... nie no, żartuję :) 11 listopada jest szczególnym dniem w wielu krajach, w Finlandii jest to dzień ojca, w Chinach dzień singla (mało singli mają, tylko jakieś 200 mln), na Tajwanie dzień bliźniąt, a w co najmniej pięciu krajach jest to święto związane z państwowością - jak widać Polska nie jest niczym szczególnym, nawet taka Angola obchodzi tego samego dnia swoje święto niepodległości :)
A Holandia? W Holandii 11 listopada świętuje się dzień świętego Marcina. Jest to stare katolickie święto, w Polsce popularne głównie w Wielkopolsce. Mimo katolickiego rodowodu święto to zostało zlaicyzowane w Holandii i teraz obchodzą je także protestanci, muzułmanie i niewierzący. Tego dnia małe dzieci w przedszkolu robią specjalne lampiony, z którymi potem chodzą od domu do domu (z czujną asystą rodziców) i śpiewają piosenki o świętym Marcinie, w zamian za co dostają cukierki, pieniądze albo owoce.
Dziś około 18:00 zadzwonił dzwonek do drzwi i pięcioro małych potworów zaśpiewało jakąś piosenkę, z której zrozumiałem tylko "met de lampion", czyli niewiele. Niemniej jednak powiedziałem "dank je" i wręczyłem każdemu dzieciakowi czekoladowego pieniążka. Mam nadzieję, że mniej więcej takie są zwyczaje w Haarlemie, bo inaczej mnie sąsiedzi obgadają, że jakiś barbarzyńca z Azji jestem :)
Na zdjęciu obok tympanon portalu katedry świętego Marcina w Utrechcie, przedstawiający oczywiście nikogo innego tylko patrona katedry (i dzisiejszego dnia). Ta katedra ma bardzo ciekawą historię, opiszę ją w jednym z najbliższych wpisów!
11 listopada w Holandii
1:36 PM |
Subscribe to:
Post Comments (Atom)






0 comments:
Post a Comment