Dzisiejszy wpis będzie poświęcony Lejdzie - jednemu z najstarszych miast Holandii, które prawa miejskie otrzymało w 1266 roku, czyli 15 lat później niż Kraków. Tutaj właśnie urodził się Rembrandt (chyba nie muszę tłumaczyć, kim on był, prawda?), ale Lejda najbardziej jest znana ze swojego uniwersytetu, który jest najstarszym w kraju. Tutejszy uniwersytet został założony przez Wilhelma I Orańskiego i do tej pory utrzymuje silne związki z rodziną królewską, ponieważ do jego absolwentów należą obecna i dwie poprzednie królowe oraz następca tronu książę Willem-Alexander. Pewnie jego córki, w tym najstarsza - księżniczka Catharina-Amalia, też będą tu studiować, ale na razie te małe dziewczynki mają na to sporo czasu :)
Uniwersytet w Lejdzie, a dokładniej jego ogród botaniczny, jest miejscem, w którym zakwitnął pierwszy tulipan w Holandii. Na tej uczelni także dokonano wielu odkryć, np. pierwszy kondensator nie bez powodu zwał się butelką lejdejską. Sama Lejda słynęła z bardzo wielu drukarń oraz wielkiej wolności słowa. W czasie, gdy we Włoszech Galileusz był bliski spalenia na stosie, jego książki były swobodnie drukowane w jednym mieście - właśnie w Lejdzie.
Zdjęcie obok pochodzi z Lejdy, ale zamiast zabytków przedstawia świetny sposób na upchanie tysięcy rowerów koło dworca. Sam dworzec jest delikatnie wyniesiony ponad otaczający go teren i tory do niego dochodzą na estakadach, pod którymi mieszczą się jedno- i dwupoziomowe parkingi rowerowe. Tuż koło dworca jest zaprojektowany podobnie postój taksówek, pod nim także zmieści się sporo rowerów. Lejda to jedyne miasto, jakie widziałem w Holandii, które nie jest otoczone "zwałami" rowerów. Razem z położonym tuż obok Delft stanowią idealny cel na jednodniową wycieczkę z Amsterdamu - bardzo polecam!
Subscribe to:
Post Comments (Atom)







0 comments:
Post a Comment