Wybory prezydenta RP odbywały się także poza granicami kraju, głosować mogli zamieszkujący tam Polacy oraz przebywający akurat na wakacjach turyści. Myślę, że wyniki wyborów w Holandii zainteresują wielu czytelników, ale najpierw napiszę, jak wyglądało tutaj głosowanie. Ambasada RP w Hadze zorganizowała 4 komisje wyborcze: dwie w samej ambasadzie w Hadze, jedną w Amsterdamie i jedną w Brunssum (małe miasteczko w południowo-wschodniej Holandii).
W pierwszej turze w całej Holandii oddano 4015 ważnych głosów, w tym 63.5% na Bronisława Komorowskiego, 18,6% na Jarosława Kaczyńskiego, powyżej 1% mieli jeszcze Grzegorz Napieralski i Janusz Korwin-Mikke, pozostali kandydaci dostali pojedyncze głosy.
W drugiej turze we wszystkich komisjach głosowało więcej osób, w całym kraju oddano 4656 ważnych głosów, 76.1% na Bronisława Komorowskiego i 23.9% na Jarosława Kaczyńskiego.
Warto podkreślić, że głosy z Holandii miały znikomy wpływ na całość wyników wyborów, ponieważ wszystkich głosów na całym świecie oddano około 17 mln, ale jednak coś pokazują - o ile przyjmuje się (za statystyką), że elektorat Jarosława Kaczyńskiego, to osoby ze wschodnich rejonów kraju, niewykształcone i gorzej sytuowane, to akurat Polacy przebywający w Holandii słabo się wpisali w stereotyp "półgłówka na zmywaku". Ważny jest też fakt, że przebywanie poza granicami kraju daje odpowiednią perspektywę do oglądania polskiej sceny politycznej, a porównania do innych krajów UE pokazują odpowiedni poziom żenady niektórych kandydatów.
A na zdjęciu wejście do komisji wyborczej w Domu Polskim w Amsterdamie.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)







0 comments:
Post a Comment