Holendrzy mają fioła na punkcie piłki nożnej. Kamieniczka po lewej stronie zdjęcia była udekorowana już w połowie maja. W tej chwili całe miasta są pomarańczowe, nad wieloma uliczkami (w tym nad tą, przy której mieszkam) wiszą pomarańczowe chorągiewki, latarnie i znaki drogowe są szczelnie poowijane i nawet całe domy zmieniają fasadę na oranje.
Praktycznie każdy śledzi rozgrywki, nie spotkałem się tu jeszcze z opinią, że ktoś nie lubi oglądać "bandy spoconych facetów". Kobiety orientują się, kto z kim w grupie, kto którego dnia gra - zupełne wariactwo. Gdy reprezentacja Holandii gra w godzinach pracy, we wszystkich chyba biurach praca ustaje. Pracodawcy dobrze wiedzą, że gdyby nie zorganizowali oglądania meczu, to większość załogi wzięłaby wolne na popołudnie :) Inną sprawą jest to, że podczas mistrzostw mało kto wyjeżdża na wakacje :)
Cała Holandia się dekoruje, ale w tym roku przoduje w tym małe miasteczko Goirle na południu kraju. Polecam obejrzenie kilku zdjęć stamtąd. Po ulicach wszystkich miast jeżdżą samochody z niderlandzkimi flagami, w sklepach rozdają piłkarskie gadżety, a okna domów są jedną wielką wystawką oranje.
Na razie pomarańczowym idzie całkiem nieźle, po trzech wygranych meczach są jedną z najlepszych drużyn i wielu ich typuje na faworyta. Polacy nie grają, więc kibicuję Holendrom. Przy okazji mistrzostw zorientowałem się, że mimo iż mieszkam tu już ponad dwa lata, kompletnie nie rozpoznaję lokalnego hymnu, no cóż - może kiedyś zapamiętam tę dziwną melodię ;-) Aha, dziś w niderlandzkiej TV był "polski" akcent, bo jednym z gości był Leo Beenhakker :)
Subscribe to:
Post Comments (Atom)







0 comments:
Post a Comment