Czy Holendrzy chodzą do kościoła?

Dziś zamiast przedłużać od razu odpowiem na tytułowe pytanie: nie, Holendrzy nie chodzą do kościoła. Co prawda jest tu trochę chrześcijańskich kościołów różnych wyznań, ale świecą pustkami. Standardem jest jedna msza tygodniowo, więcej nie potrzeba. W określonych dzielnicach są meczety, ale tam też nie ma tłumów. Holendrzy po prostu nie potrzebują kościoła, żeby być szczęśliwymi. Ci "bezbożnicy" także nie wyrzucają dzieci do kosza, ani nie kiszą ich w beczkach, co w tak religijnej Polsce zdarza się niestety zdecydowanie za często.
Gdy zapytałem lokalnego kolegę, czy w Holandii chrzci się dzieci, on zdziwił się i zapytał "a po co?", ale po chwili przypomniał sobie, że spośród wszystkich jego znajomych jedna para ochrzciła swoje dzieci. Podobnie nie istnieje tu tradycja szopki majowej, podczas której ubrane jak do ślubu dzieci dostają makabrycznie drogie prezenty. Ja nawet nie próbuję tu opowiadać o polskich zwyczajach komunijnych, bo nikt nie będzie w stanie zrozumieć, co laptop i quad mają wspólnego z religią.
Przetaczający się po Europie kolejny, już nie wiadomo który skandal pedofilski w kościele katolickim ma ciekawe echo w Holandii. Jeszcze 30 lat temu różne wyznania chrześcijańskie były tu dość popularne, działało też dużo szkół kościelnych, niektóre z internatami, zdarzały się też seminaria. Kościół katolicki i młodzi chłopcy to mieszanka silnie wybuchowa, więc także w Holandii było wielu poszkodowanych. Od połowy lat sześciedziesiątych kościół katolicki miał ubezpieczenie OC wykupione w fimie Aegon. Już w roku 2000 firma ta, widząc wysokość odszkodowań wypłaconych w USA, zorientowała się, że nie będzie w stanie pokryć wszystkich roszczeń, więc wypowiedziała umowę ubezpieczenia. Po długich negocjacjach pomiędzy archidiecezją w Utrechcie reprezentującą cały kościół katolicki w Holandii i firmą ubezpieczeniową uzgodniono, że Aegon pokryje roszczenia za szkody wyrządzone przed rokiem 2000 tylko do kwoty miliona euro. Wszystko ponad ten milion kościół wypłaci z własnej kieszeni, np. sprzedając nieruchomości. W tej chwili kościół katolicki jest ubezpieczony w Nationale Nederlanden, ale polisa nie pokrywa wykorzystywania seksualnego, którego żadna firma w Holandii nie zgodziła się objąć ubezpieczeniem :)
Na zdjęciu Grote Kerk w Haarlemie, który kościołem jest tylko z nazwy. Budynek należy do gminy i służy jako muzeum i sala koncertowa, więc nie grozi mu licytacja na poczet odszkodowań wykorzystywania seksualnego.

  • Digg
  • Del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • RSS

0 comments:

Post a Comment