Co Holendrzy jedzą? Lukrecja

Tym wpisem chciałbym zacząć cykl poświęcony holenderskiemu jedzeniu. Oczywiście Holandia leży w Europie i nie jest egzotyczną krainą, aczkolwiek istnieją ciekawe różnice związane z wszystkimi aspektami życia, także z jedzeniem.
Niedawno pisałem o sklepach spożywczych w Holandii, ostatnio do swoich obserwacji dodałem kilka nowych - Holendrzy w ogóle nie jadają kaszy, jedyną kaszą do kupienia tutaj jest kuskus, choć to nie jest tak do końca kasza :) Tak samo stosunkowo ciężko tutaj kupić zwykłą fasolę i groch. Jest jakiś dziwny zielony groch w pudełkach, ale fasoli (nie licząc puszek) nie idzie kupić.
Na zdjęciu obok jest bardzo typowy holenderski "słodycz" - dropsy lukrecjowe. Lukrecja znana jest także w Polsce, ale Holendrzy mają wręcz fioła na jej punkcie - dobra połowa wszystkich cukierów ją zawiera. Oni nawet żują korzeń lukrecji, czy piją herbatę lukrecjową, a to wszystko jest tak obrzydliwie słodkie, że mnie odrzuca. Koledzy w pracy, jeśli częstują jakimiś cukierkami, to tylko lukrecjowymi i już nauczyli się, że mi nie warto ich proponować, choć wciąż ich to dziwi - tak jak Polaka by dziwiło, że ktoś nie lubi czekolady albo krówek.
Cukierki lukrecjowe mają najczęściej czarny kolor i też da się je kupić w Polsce, jednak, całe szczęście, stanowią one naprawdę margines rynku polskiego. Następnym razem z Polski przywiozę sobie zapas ulubionych krówek :)

  • Digg
  • Del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • RSS

0 comments:

Post a Comment