Jak pewnie wiecie, kilka dni temu, w środę 25 lutego 2009 niedaleko lotniska Schiphol spadł samolot Turkish Airlines. Lotnisko niby jest w Amsterdamie, a tak naprawdę położone jest między Haarlem i Amsterdamem, a pasy startowe są tak ułożone, że często samolot ląduje w Haarlemie, po czym kołuje w stronę Amsterdamu, gdyby się dało wysiąść wcześniej, to bym miał duużo bliżej :) Ale wracając do tematu - w Krakowie jakoś mieszkałem z dala od wydarzeń wielkiego świata, a w Holandii samolot spadł na ziemię jakieś 3.5 km od mojego biura, podczas gdy ja sobie spokojnie siedziałem w pracy.
Z przyczyn oczywistych teren katastrofy jest ogrodzony i pilnowany, ale Holendrzy całe szczęście zrobili punkt widokowy dla rowerzystów. Dziś był on tłumnie odwiedzany, wśród zwiedzających wyróżniały się dwie nacje: Turcy (bo to ich samolot spadł) i Polacy (jesteśmy wszędzie), tylko że o ile Turcy nie darli się, to Polaków można było poznać po "weź mi k... Piotrek strzel fotkę, taki zajebisty wrak". Na zdjęciu powyżej widać właśnie ten samolot. Co ciekawe "wycelował" on w taki mały trójkąt pola, a kilkadziesiąt metrów wystarczyłoby, żeby samolot spadł na domy, albo na drogę. Całe szczęście, że wylądował tylko na błocie i że większość pasażerów w ogóle nie ucierpiała.
Schiphol to jeden z najruchliwszych portów lotniczych Europy, nic dziwnego, że, chcąc nie chcąc, dochodzi tutaj czasem do tragedii. Najgorszy wypadek lotniczy w historii Holandii miał miejsce 17 lat temu, opiszę go Wam już za parę dni.
Schiphol airplane crash
2:26 PM |
Subscribe to:
Post Comments (Atom)






0 comments:
Post a Comment