Na łamach tego bloga wspominałem już kilka razy, że w Holandii standardem jest poród w domu. Większość firm ubezpieczeniowych pokrywa koszty porodu tylko w domu, chyba że lekarz wyraźnie wskaże na konieczność porodu w szpitalu. Poród w szpitalu traktowany jest jako pewnego rodzaju luksus, za który trzeba zapłacić.
Holenderka w czasie ciąży pozostaje pod opieką położnej, która także odbiera poród w domu, a potem opiekuje się kobietą i uczy ją "obsługi" dziecka. Nawet poród w szpitalu wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce - kobieta może urodzić o 17:00, a o 19:00 jeść kolację w swoim domu, dla niektórych to szokujące. Co ciekawe do porodu w domu najbardziej są przekonane kobiety wykształcone i doświadczone (w sensie nie pierworódki).
Ale wracając do tematu - ciekawostką jest to, że w Holandii kobieta może sama zadecydować o przerwaniu ciąży, i to dość późno, bo aż do końca 24. tygodnia ciąży (czyli w dwóch trzecich drogi, kiedy dziecko jest już dość wykształcone), ale za poród w szpitalu musi zapłacić, a często nie może mieć cesarskiego cięcia, nawet jak by bardzo chciała, o ile nie ma medycznych wskazań ku temu.
Od lat toczy się tu dyskusja na temat domowych porodów i dość wysokiej śmiertelności niemowląt. Jest bardzo dużo argumentów wskazujących na korzyści porodu w domu, a tak dokładniej to na wady porodu w szpitalu, między innymi stres spowodowany nowy miejscem, zagrożenia z powodu nowych, nieznanych w domu bakterii itp. Zwolennicy także wskazują na różnice w metodologii sporządzania statystyk oraz na specyficzne podejście lekarzy w Holandii, którzy czasem pozwalają umrzeć bardzo ciężko choremu dziecku, zamiast leczyć go na siłę i w najlepszym razie doprowadzić do bycia "roślinką" przez całe życie.
Ostatnimi laty coraz więcej kobiet w Holandii decyduje się, mimo opłat, na poród w szpitalu. Dlaczego? Czy czują się bezpieczniejsze w szpitalu? Badania jednak wykazują, że przyczyna jest bardziej banalna - coraz więcej kobiet chce znieczulenie, którego nie może podać położna w domu. Niezależnie jednak od tego trendu, wciąż około połowa dzieci w Holandii będzie rodzić się w domach, a dyskusje na ten potencjalnej szkodliwości nie będą gasnąć. Wciąż także holenderskie kobiety będą wozić swoje dzieci na rowerach (zdjęcie obok) w sposób, który na pewno tak spodobałby się polskiemu policjantowi, że poprosiłby panią o autograf na bloczku z mandatami.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)






0 comments:
Post a Comment