Opakowania zwrotne i segregowanie śmieci

Może to są i przyziemne rzeczy, ale warto zwrócić uwagę na różnice pomiędzy Polską i Holandią w dziedzinie tzw. "domowej ekologii". Wygląda to tutaj troszeczkę inaczej, niż się spodziewałem. Wcześniej mieszkałem czasowo w Niemczech i tam na dole budynku było 5 kolorowych pojemników na śmiecie i wszyscy pilnowali się wzajemnie, żeby ładnie posegregować odpadki. W ogóle nie pamiętam takiego "ogólnego" kosza - był pojemnik na odpadki organiczne, na papier, szkło, metal, opakowania (kartony i plastik). Żarówki, baterie i elektronikę zostawiało się za darmo w specjalnych punktach, w każdym większym sklepie chyba. Było to dawno temu, więc mogłem coś pokręcić, ale mniej więcej tak to było :)
W Holandii za to zdziwiło mnie, że tutaj większość ludzi wyrzuca wszystkie śmiecie razem. W domach się raczej nie segreguje, w najlepszym wypadku papier i szkło wrzuca się do specjalnych pojemników, które i tak są dość rzadko rozmieszczone. Dość negatywny obraz bardzo ekologicznego kraju, prawda? Nie do końca właśnie :) Z tego, co wiem, to wszystkie odpadki tutaj trafiają do specjalnych sortowni, gdzie odpowiednio wykwalifikowani pracownicy sortują śmiecie za Holendrów. No cóż - w kraju, gdzie większość ludzi śmiecie zostawia w raz w tygodniu w worku na ulicy raczej nie dało się innego systemu wprowadzić :)
Z to co jest bardzo pozytywnego w Holandii, to mnogość opakowań zwrotnych piwa. Zdecydowana większość piw kupowanych tutaj jest w butelkach zwrotnych. Ba, zwrotne są też tzw. "kraty", czyli plastikowe skrzyneczki na piwo. Jest to bardzo wygodne - butelki można wrzucać do maszyny pojedynczo albo maszyna akceptuje po prostu skrzynkę pełną butelek. Z wydrukowanym bonem w kasie ma się zniżkę albo zwrot pieniędzy. Jedna butelka po piwie to najczęściej 10 centów, a genialne jest to, że nie trzeba żadnych paragonów - można te butelki oddać w dowolnym sklepie.
Ciekawostką jest też to, że niektóre opakowania plastikowe też są zwrotne. Wodę mineralną kupuję (w Holandii to dziwne, bo wszyscy piją kranówę) w butelkach, na których jest napis "W Holandii butelka zwrotna, kaucja 25 centów, w Belgii niezwrotna". W Amsterdamie widziałem Polaków zbierających takie butelki z koszów, bo w sumie mało który turysta spodziewa się zwrotnej butelki 1.5 l. Paręnaście takich butelek i już jest kasa na danie obiadowe w markecie :)
W niektórych sklepach jest też specjalna "dziura w ścianie", gdzie można wrzucić plastikowe butelki niezwrotne, ale raczej jest to rzadkością. Baterie i żarówki można zostawić w pojemniku w urzędach czy większych sklepach, ale to raczej europejski standard.

W następnym odcinku będzie o wiatrakach, w tym także, do czego je Holendrzy wykorzystywali.

  • Digg
  • Del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • RSS

0 comments:

Post a Comment