Już przyzwyczaiłem się do tego, że praktycznie każdy Holender mówi bardzo dobrze po angielsku, a przeciętna osoba spotkana na ulicy ma lepszy angielski niż moi nauczyciele w szkołach. Ale w ostatnich dniach było kilka zdarzeń, które jednak były zadziwiające.
1. W sobotę przez przypadek zobaczyłem w holenderskiej TV transmisję z któregoś etapu Tour de France, oczywiście komentarz był po niderlandzku, ale wywiady z zawodnikami po zakończeniu wyścigu po angielsku. Otóż gdy zawodnik opowiadał po angielsku o właśnie zakończonym etapie, nikt go nie tłumaczył, a na dole ekranu był napis "Hij praat engels", czyli "On mówi po angielsku". Po prostu holenderska telewizja założyła, że nie warto bawić się w tłumaczenie na żywo, ponieważ i tak prawie każdy przed telewizorem zrozumie doskonale wypowiedź. Próbowałem sobie wyobrazić takie zdarzenie w polskiej TV, ale jakoś ciężko było. Zaraz by "patrioci" uderzyli w dzwony utraty niepodległości, dyskryminowania klasy robotniczej... aż myśleć hadko.
2. Niedziela, jedno z kilkudziesięciu amsterdamskich muzeów, pani właśnie kończy oprowadzać francuską grupę posługując się oczywiście ich ojczystym językiem. Podchodzi do czekających pięciu osób na oprowadzenie - trzech Holendrów i dwoje Polaków - i pyta, w którym języku oprowadzać. Holendrzy odpowiedzieli, że holenderski, pozostała dwójka zasugerowała angielski. I jakie było rozwiązanie? Pani z Holandii oprowadzała całą grupę po angielsku, holenderscy zwiedzający dyskutowali z panią na różne tematy związane z interpretacją sztuki, konserwacją zabytków, utrzymaniem muzeum itp - a wszystko to po angielsku. W pewnym momencie zrobiło mi się trochę wstyd, bo trzy przypadkowe osoby zwiedzające muzeum i wolontariuszka oprowadzająca mieli większy zasób słów angielskiego ode mnie - w pewnym momencie nie rozumiałem, o czym mówili.
3. Kolega z pracy pojechał na urlop do Włoch, akurat tak nieszczęśliwie się złożyło, że jego córka tam złamała rękę. Pojechał tam do szpitala, jednak nie mógł się z nikim dogadać, ponieważ akurat ludzie zajmujący się jego córką nie posługiwali się żadnym obcym językiem. Właśnie mi niedawno o tym opowiadał, podkreślając, że w Holandii każdy mówi po angielsku (większość bardzo dobrze lub perfekcyjnie), spora część umie także francuski i niemiecki, a ci co nie umieją, to i tak w tych językach dogadają się na podstawowe tematy.
No cóż, a w Polsce telewizja wciąż z lektorami, żeby przez przypadek ktoś się nie osłuchał z angielskim :(
Wielojęzyczność
2:31 PM |
Subscribe to:
Post Comments (Atom)






0 comments:
Post a Comment