Rodzenie dzieci

Z przyczyn oczywistych nie opiszę swoich doświadczeń związanych z rodzeniem, ale za to mogę podzielić się informacjami o tym, jak to wygląda w Holandii. Na początek informacja o zdjęciu obok - Holendrzy czasem przystrajają swoje okna, najczęściej w przypadku urodzin któregoś z domowników, ale może to być też przejście na emeryturę, pierwszy dzień szkoły czy inna okazja. Z reguły wiszą na oknie literki tłumaczące, co ważnego się wydarzyło w tej rodzinie. Na zdjęciu obok właśnie okno domu, w którym niedawno urodziło się dziecko. Pod bocianem jest napis "hurra, dziewczynka, Daisy".
Prawdopodobnie pisałem już o tym wcześniej - w Holandii znacząca część porodów odbywa się w domu. Co ciekawe, emigrantki niezależnie od koloru skóry rodzą najczęściej w szpitalach, więc praktycznie całą normę wyrabiają głównie Holenderki. Pytałem paru kolegów o to i akurat oni byli urodzeni w domu i twierdzą, że o ile nie będzie medycznych przeciwskazań, to też by chcieli, by ich żony rodziły w domu, no ale to pewnie nie oni tu mają decydujący głos :)
Co ciekawe, w Holandii kobieta może przejść całą ciążę i poród i ani razu nie zobaczyć lekarza - cała opieka nad ciężarnymi i odbieranie porodu spoczywa na specjalnej grupie pielęgniarek, które można określić polskim słowem położne, aczkolwiek to słowo nie oddaje dokładnie ich profesji. One to bowiem prowadzą całą ciążę, a potem najczęściej odbierają poród, po którym jeszcze uczą zajmować się dzieckiem.
W następnym wpisie będzie o bardzo kontrowersyjnym zjawisku dotyczącym porodów w Holandii - bardzo wysokiej śmiertelności niemowląt. Czy ma to związek z rodzeniem w domu?

  • Digg
  • Del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • RSS

0 comments:

Post a Comment